Karmienie, jedzenie, żywienie. Jak to rozgryźć? Cz.2

Po tych bardzo trudnych początkach było już duuużo lepiej:).

Staraliśmy się stosować do ogólnie przyjętych zasad – Ewcia piła mleko równiutko co 3 godziny. Zaczęły pojawiać się pierwsze marchewki, ziemniaczki, brokuły – ok. 5 miesiąca życia. Nie przyspieszaliśmy tego – chociaż byliśmy niezmiernie ciekawi jej reakcji:). Od początku posiłki miały miejsce w kuchni. Na początku w leżaczku – bujaczku (ustawionym na najbardziej siedzącą pozycję), a później w krzesełku do karmienia. Bardziej zaufaliśmy gotowym słoiczkom, niż warzywom kupowanym w markecie, czy na osiedlowym ryneczku. Tydzień później zagościły w naszym menu owoce. Na początek jabłka. Ewcia łykała nowe przysmaki strasznie łapczywie. Trochę się tym martwiłam… ale absolutnie nic jej nie było. To był po prostu jej sposób na smakowanie nowinek. Miesiąc później wpadła pierwsza zupka, mięsko, jogurciki. Ewa wszystko zjadała z wielkim smakiem. Bez żadnych problemów przyzwyczajała się do nowości (niekoniecznie przypadł jej do gustu szpinak, dynia, gruszka).

Kiedy Ewcia skończyła 9 miesięcy postanowiłam, że wracam do pracy ! Trzeba było zrezygnować z jednego nocnego karmienia, które jeszcze miało miejsce. Dla mnie sen jest niezmiernie ważny… dlatego musieliśmy skończyć z nocną butlą. Ewa niechętnie do tego podeszła – więc po pierwszej próbie, bardzo się zestresowałam. Zaczęłam czytać, pytać znajomych, szukać pomysłów. I znalazłam doskonały dla nas: co noc Ewa dostawała o 10 ml mleka mniej. W końcu po kolejnym tygodniu udało się przemycić wodę:)! Stawiałam butelkę w jej łóżeczku… i sama się obsługiwała. A z czasem przestała się budzić. Chyba stwierdziła, że jej się to nie opłaca:)))!

Co do pozostałych dziennych posiłków, to miała je w równych 3-godzinnych odstępach:

  • ok. godz. 8: śniadanie – mleko modyfikowane, kaszka, jajecznica, czasami parówka
  • ok. godz. 11: II śniadanie – owoc (jabłuszko, banan)
  • ok. godz. 14: obiad – zupka, ziemniaczki z mięskiem lub rybką ( do ok. 14 miesiąca życia zmiksowane domowe specjalnie dla niej robione „słoiczki”), naleśniki, kopytka, czasami pieczone ziemniaczki,
  • ok. godz. 17: podwieczorek – jogurt, warzywko, kanapeczka
  • ok. godz. 20: kolacja – mleko modyfikowane, płatki z mlekiem, kanapeczka, czasami parówka.

Tego harmonogramu staram się przestrzegać do dziś. Do picia zawsze była woda, od święta sok (z wodą). Początkowo w butelce ze smoczkiem, potem (ok. 7 miesiąca życia) w kubku niekapku, teraz z butelki z „dzióbkiem”. Całkiem długo funkcjonowało u nas mleko modyfikowane – zmieniliśmy je na mleko świeże (nie UHT) ok. drugiego roku życia Ewy. Do dziś też Ewcia nie jada grzybów – jakoś rzadko goszczą w naszej diecie. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

Co do słodyczy, przekąsek, nagród – to zdecydowanie temat na kolejny post. Obiecuję, że będzie.
A jakie wy macie doświadczenia z rezygnacją z nocnych karmień i wprowadzaniem nowinek do diety Waszych maluchów?! Łatwo było? Stresująco? Bez bolącego brzuszka i sensacji? Opowiedzcie, plis:).

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s