Słodycze, przekąski, pyszności.

Skoro dziś Światowy Dzień Czekolady to warto  pochylić się nad tematem „czoko”:).

czeka

Mój mąż jest czekoladożercą. No i nam się to udziela. Ewka dostaje raz na jakiś czas pół cząstki. Staram się, żeby to była gorzka czekolada z dużą zawartością kakao. Z racji tego, że nie dzieje się to często, to nie mam wyrzutów sumienia:). Czekolada jest dobrym źródłem magnezu, który pozwala na sprawne funkcjonowanie mięśni i ścięgien. Niestety jest dość kaloryczna. Dziś usłyszałam wypowiedź Pani dietetyk, która zdroworozsądkowo zalecała jeść dwie cząstki trzy razy w tygodniu. Skoro poleca – to się zastosujemy:)!

Co do innych smakołyków, to jestem zdania, że absolutnie nie wolno zabraniać dziecku próbowania słodkich nowości – ale wszędzie trzeba mieć umiar i umiejętnie dostosować tę „pyszność”.

Kiedy Ewcia miała ok. 9 miesięcy – dostała gigantyczną pakę chrupek kukurydzianych – wszyscy się nimi zajadaliśmy przez dobrych kilka miesięcy. Ale czy one rzeczywiście są odpowiednie dla takich maluszków? Powszechnie wiadomo, że są łatwym „zamykaczem buzi”:). Mają niewiele wartości odżywczych. Składają się zawsze z mąki kukurydzianej. Często mają też w składzie sól, aromaty, barwniki. Więc czytajmy etykiety (im mniej składników tym lepiej). Ale mają też wiele zalet: dziecko uczy się samodzielności, masuje sobie dziąsła, poznaje fakturę („jak są namoczone to są inne? jak to?”). U nas zostały jednak dość szybko zamienione na chrupki ryżowe (chlebek ryżowy). Składają się w 99% z ryżu, który wypełnia brzuszek. Są łatwo dostępne i smaczne. Co do faktury: „małe kuleczki”, z których się składają są ciekawostką! Zajadamy je do dziś. Chociaż na widok „kukurydziaków” i Ewa, i ja mamy błysk radości w oku:).
Następnie Ewcia poznała paluszki – wybieraliśmy te z niższą zawartością soli. Zgodnie z zapewnieniami producenta nie zawierały barwników i konserwantów. Niestety spulchniacze i sól to duży minus tej przekąski. Czasami jeszcze u nas goszczą… ale bardzo rzadko.
Kolejną pysznością są lizaki.. Kupujemy tylko jeden rodzaj lizaków. Są pudrowe, bez cukru, z ksylitolem i stewią oraz suszonymi truskawkami. Jednego lizaka moje dziecko je przez dobrą godzinę i jest zasłodzona i zaspokojona słodyczowo na tydzień:).
Ciastka/herbatniki. Jeśli już się pojawiają w naszej diecie to zwykłe herbatniki. Jak nazwa wskazuje – do herbatki w sam raz!
Bardzo często gościmy wśród naszych smakołyków owoce. Jemy jabłka, banany, kiwi, mandarynki, pomarańcze, truskawki, borówki, winogrona. W każdej postaci: w kawałeczkach,w  całości, musy, koktajle. Wszystko co jest dostępne!
No i dodatkowo popijamy wodą. Dużą ilością wody. W bardzo upalne dni pomaga cytryna, którą wkrapiam do wody – jeszcze bardziej gasi pragnienie:).

Blogomamy – jak u Was z przekąskami? Pilnujecie swoich maluchów? Czy dajecie im wolną rękę? Jakie macie doświadczenia z produktami „dla dzieci”?

Piszcie. Czekam z niecierpliwością.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s