Rosnący brzuszek…

Pod tym tytułem nie mam na myśli zaniedbania, picia piwa, jedzenia chipsów i wylegiwania się na kanapie. Chodzi o maleńką istotkę, którą kobieta nosi w sobie ok. 40 tygodni (czasami krócej, czasami dłużej – u mnie akurat 41!).

Ciąża nie była dla mnie zaskoczeniem. Była stanem, którego się spodziewałam, w którym było mi przyjemnie, wygodnie (oprócz ostatnich dwóch tygodni). Było mi ze sobą dobrze. Jak poczułam pierwsze kopniaki i przekrętasy naszej dziewczynki, zupełnie nie wiedziałam co to. Czy zjadłam coś ciężkiego, czy to potrzeby fizjologiczne wzywają? Kiedy w końcu uświadomiłam sobie, że to nasza dziewczynka zaczyna wygłupy, nie mogłam się doczekać następnych. Przecudne uczucie! Przybierałam na wadze w jakimś zwolnionym tempie – chociaż finalnie wyszło 16 kg.

35 tydz. 2

Podczas ciąży zaliczyliśmy dwa wesela – oczywiście zabawa trwała do białego rana. No i nie było kłótni o to, kto prowadzi:). Kiedy już poszłam na zwolnienie lekarskie – mogłam sobie w trakcie dnia ucinać drzemki, nadrobiłam zaległości związane z serialami i byłam bejbizakupoholiczką. Nie miałam żadnych ciążowych dolegliwości i uciążliwości. Może byłam trochę humorzasta – ale heloł, w końcu byłam w ciąży! I nagle któregoś dnia doszło do mnie, że to się dzieje. Pojawiła się myśl: „W ciąży jest tak fajnie . Ten mały kopiący człowiek jest super. O matko! Trzeba jeszcze urodzić to dziecko!!!” No i padł na mnie blady strach. Starałam się nie stresować… ale doskonale wiecie, że „łatwo powiedzieć”! Bałam się tego, ze zupełnie nie wiem czego się spodziewać. Wiedziałam, że nie będzie to najprzyjemniejsze doznanie na świecie. Zadawałam sobie mnóstwo pytań. Jak to się potoczy? Czy szybko? Czy z dzieckiem wszystko będzie dobrze? Czy nie będzie komplikacji? Czy będę musiała mieć jakąś kroplówkę? Czy poród odbierać będzie tylko położna, czy też lekarz?  Jak zareaguje moje ciało? Czy ja pokocham to dziecko (no bo niby je kocham, ale… nie wiem)?
Odpowiedzi na wszystkie z nich poznałam 22 października 2013 roku o godz. 11:10.

ewiś panor

Urodziła się Ona. Moja córka. Mój cały świat.

 

 

One thought on “Rosnący brzuszek…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s