Mój kolejny come out…

Zdecydowanie muszę to ująć w kategorii „Bez kategorii”, no bo gdzie indziej? Pierwszy był wtedy, kiedy powoli, dzień po dniu zapraszałam znajomych na FB do polubienia mojego Funpage. Dostawałam pierwsze  kciuki i zaczęłam nieśmiało obserwować statystyki odwiedzin na stronie. Drugi miał miejsce 27 maja – piątek, dzień, w którym wychodzi magazyn Toronto. Kilka dni wcześniej… Czytaj dalej Mój kolejny come out…

Torebka

23 maja. Ewka wykąpana, leży w łóżku. Opowiadam jej bajkę. Kończę.   – To dobranoc, śpij ładnie. Ja idę się umyć. – A ciemu? – Bo Ty już się umyłaś, a ja jeszcze nie zdążyłam. – To psitul mnie jeszcze. Przytulam. – Śpij już, Ewek. – Mamusiu, ale ja się martwię. – Dlaczego się martwisz? O co? – O… Czytaj dalej Torebka

Ale pięknie…

20 maja. Jedziemy rano samochodem: Ewa do Dziadka, ja- do pracy. Po drodze opowiadamy sobie, co będziemy dziś robić. Odpowiadam na kilkanaście pytań:) – jedziemy max 15 min. Także: intensywność móżdżenia mojego dziecka to 100%:)! Dojeżdżamy pod blok Rodziców. Jest miejsce parkingowe idealnie pod klatką. A to rzadkość, bo tam nigdy nie ma, gdzie zaparkować.… Czytaj dalej Ale pięknie…

7 tekstów, które najczęściej mówię do dziecka

Myślę, że Wy też tak macie, że macie swoje stałe teksty, którymi bombardujecie dzieci, mężów, żony i resztę bliskich osób. Mój mąż tutaj zdecydowanie wygrywa z żartami. Niektóre ma w swoim repertuarze jeszcze z czasów, kiedy się poznaliśmy. Mimo to, muszę przyznać, że pojedyncze nadal mnie czasami śmieszą. Ale heloł, Kochanie- to już pewnie z… Czytaj dalej 7 tekstów, które najczęściej mówię do dziecka

Domowe operacje dla pięknych włosów.

Czy robicie coś z włosami oprócz ich mycia, rozczesania i suszenia? Ja odkąd je farbuję – od ok. 10 lat staram się nimi trochę lepiej zająć. Wiadomo, że kiepsko z czasem i różnie z regularnością, ale próbuję. Moje magiczne sztuczki nie wymagają jakiś zaawansowanych umiejętności i wielu godzin spędzonych z folią/ręcznikiem na głowie. Nie wiem… Czytaj dalej Domowe operacje dla pięknych włosów.

„Mamusiu daj loncke”

12 maja, kilka minut przed ósmą. Odwożę Ewkę do taty. Parkuję. Wysiadam z samochodu, zakładam okulary przeciwsłoneczne, dopinam jeszcze guzik od koszuli. Wszystko w bardzo szybkim tempie – bo jestem już prawie spóźniona do pracy. W międzyczasie wyjmuję Ewkę z fotelika. Poprawiam sobie but. Jej jeszcze zakładam torebkę, bo dziś sobie zażyczyła. Eh – zapowiada… Czytaj dalej „Mamusiu daj loncke”