Obowiązki Malucha.

Czy tak małe dziecko jak moje może mieć obowiązki? Tak. Zdecydowanie tak. Moim zdaniem nawet musi mieć obowiązki. Nawet taki Maluch. Głównie po to, aby nam – rodzicom ułatwić życie. A także po to, aby w przyszłości pomagało jeszcze bardziej:).

Wielu z nas nie pomyśli, że to, co robi nasze dziecko to OBOWIĄZEK. Ale tak naprawdę wszystkie małe zadania do wykonania w domu, które powierzamy naszym szkrabom to własnie obowiązki. Uczymy ich, że rano przebieramy się   w ubranie, myjemy zęby, przed wyjściem na dwór zakładamy buty, w samochodzie wszyscy zapinamy pasy itd. To są dla nas oczywistości. A co z tymi „bardziej zaawansowanymi” obowiązkami…? U nas kilka z nich jest realizowanych z wielką starannością i dumą. I to na całkiem przyzwoitym poziomie.

Pranie. Ewcia podaje mi miskę, wyciąga ze mną rzeczy z kosza na pranie. Razem szukamy białych, kolorowych lub czarnych. Idziemy razem je włożyć do pralki. Ewcia ustawia zegar w pralce na odpowiednią opcję i włącza pranie. Oczywiście wszystko pod moją kontrolą – aczkolwiek robi to sama. Podobnie jest z wieszaniem mokrego prania.Dzielnie podaje mi wszystkie rzeczy, czasami próbuje sama je wieszać (różnie jej to wychodzi, ale się stara i to najważniejsze). Przy okazji wieszania ubrań na dworze klamerki są super frajdą:)! Próbuje je przypinać – ćwiczy liczenie oraz rozpoznaje kolory. Ja proszę o żółtą – to dostaję właśnie żółtą „jak słonecko i kacuska”:).  Jak już pranie wyschnie, to razem ze mną wybiera swoje rzeczy i zanosi do pokoju, wybiera też taty i mamy ubrania. Ze składaniem jest coraz lepiej:).

Rozpakowywanie zakupów. Ewcia to uwielbia. Idealnie wie, gdzie trzymamy makaron i ryż, oraz że owoce i jogurty przechowujemy w lodówce. Pamięta też, że mydło, szampon czy pastę do zębów odnosi się do łazienki i chowa do konkretnej szuflady. Po rozpakowaniu całego dobytku puste siatki plastikowe odkładamy do schowka.

Posiłki. Na przygotowanie posiłków chyba jeszcze ma czas. Natomiast je wszystko zawsze sama. SAMA. SAMAAAAAA. I tylko swoją łyżeczką, widelcem. I tylko na talerzyku, który sobie wybierze. Dwa razy w tygodniu, wieczorem jemy budyń. Ewki ulubiony podwieczorek. Bardzo chętnie przygotowuje garnek, łyżkę i wyciąga budyń z szuflady i z wielkim uśmiechem komunikuje: „Budyniek już gotowy!” Po posiłkach, natomiast zawsze naczynia samodzielnie zanosi do zlewu. Wrzuca je tam. I to dosłownie: wrzuca. Na szczęście są plastikowe:).

Zmywarka. Rozpakowywanie zmywarki to już rytuał. Kiedy tylko pojawia się taka potrzeba, to Ewcia rzuca wszystko i jest w pełnej gotowości, by pomóc. Nie tylko podaje wszystkie naczynia, ale te, które mają swoje miejsce w zasięgu jej wzrostu – sama chowa. Raz zdarzyła nam się niemiła przygoda – zbił się talerz. Na początku się przestraszyła, zaczęła układać usta w „podkówkę”. Ale po wytłumaczeniu wszystkiego sama stwierdziła „trzeba osoźnie, żeby się nie zbiło”:). Coś tam zrozumiała:).

Odkurzanie. Ewa bardzo chętnie pomaga w odkurzaniu. Kiedy zabieram się za wycieranie kurzu, Ona bierze swoją ścierkę i wyciera inne meble. Często też podczas odkurzania, Ewcia musi go chwycić i samodzielnie odkurzyć choć kilka centymetrów. Myślę, że w niedalekiej przyszłości tego typu zadania będą bardziej efektywne w jej wykonaniu:).

Wyrzucanie śmieci do kosza. Kiedy skończy się papier toaletowy, to pustą rolkę Ewa zanosi do kosza. Kiedy ma potrzebę wydmuchania nosa, zużyta chusteczkę też wyrzuca do kosza. Kiedy dostanie nową zabawkę – opakowanie wyrzuca do kosza.

Wieczorne zasady. Codziennie przed zaśnięciem razem sprzątamy Jej pokój. Robimy to głównie po to, by jej nic nie rozpraszało podczas zasypiania. Zabawki wracają na swoje miejsce, książki – na półki, naczynia – do kuchenki, kredki – do pojemniczka, lalka – do wózka. Wspólnie wybieramy też ubrania na następny dzień. Czasami mamy różne zdania, ale jakoś zawsze udaje nam się „dogadać”. Wypracowujemy wspólne rozwiązanie:).

Liczę, że z dnia na dzień będzie się tych obowiązków pojawiało coraz więcej. I nie dlatego, że chcę wprowadzić w domu tyranię i tylko wydawać rozkazy! Ale wierzę, że to w przyszłości zaowocuje.

To taka moja opowieść. Jeśli macie ochotę, podzielcie się swoimi „obowiązkowymi doświadczeniami”.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s