Trampki czy szpilki?

Zdecydowanie babska tematyka:). Buuuuuuty. Lubicie? Ja uwielbiam! I znam wiele innych kobiet, które je uwielbiają. Dla większości z nich, w tym mojej mamy nie ma dnia bez obcasów. Zawsze i do wszystkiego. Moja Alka ma ich naprawdę dużo! Od beżowych, super modnych nude, przez szafirowe, do klasycznych czarnych szpilek. Niektóre dodatkowo na platformie. I jeszcze koniecznie te na tym modnym słupku lakierowane… Szczerze? Przepięknie wyglądają, ale są niezbyt praktyczne. Lubię sobie na takie obcasy popatrzeć, ale niekoniecznie je nosić. Nie chodzi o to, że oglądam się za każdą dziewczyną na obcasach. To byłoby dziwne. Ale uważam, że kobieta lepiej wygląda właśnie będąc na obcasach. Wysmukla się, automatycznie ma proste plecy, łydki są zgrabniejsze, bo muszą być napięte. No, coś w tym jest! Z kolei u mnie wygrywają przede wszystkim wszystkie sportowe adidaso-trampki. Wygoda przede wszystkim! I to na pierwszym miejscu. Kilka lat temu, kiedy mieszkałam w Anglii, przez ok. 4 lata zmagazynowałam  (UWAGA!UWAGA!)  26 par butów sportowych! Kilka z nich przetrwało do dziś:)! Obecnie używam kilku par adidasów, trampek, espadryli, balerinek. Obcas w nich nie istnieje. A jeśli istnieje, to wynosi max 1 cm. Co najważniejsze: one wszystkie są w użyciu. I wszystkie są potrzebne. I każda z tych par pasuje do czegoś innego. Z racji tego, że szpilki/obcasy (jakiekolwiek wysokie buty) zakładam niezwykle rzadko, mam ich dosłownie dwie pary.

Wiecie, dlaczego ja uwielbiam buty? Bez względu na wszystko, one zawsze pasują. No chyba, że są nie w tym rozmiarze, co trzeba. Ale kiedy mam na sobie zupełnie nieciekawe i sprane dresy – cudne najki z fioletowym brokatowym znaczkiem wyglądają szałowo. Kiedy mam nie do końca ułożone włosy – błyszczące balerinki wyglądają idealnie. Kiedy mam rozciągniętą i niewyprasowaną koszulkę – białe trampeczki wyglądają super. Kiedy doszywany przed chwilą guzik w eleganckiej koszuli jest trochę inny, niż pozostałe – czarne szpilki wyglądają klasycznie i poprawnie. Kiedy mam torebkę z poprzedniego sezonu – moje cudne beżowe melisski powodują, że o tym nie pamiętam.

Oh – jak dobrze, że w czasach prehistorycznych ktoś wymyślił buty! Jak dziś wyglądałby świat, gdyby ich nie było? Wyobraźcie sobie: wszyscy na boso! W garniturach, w sukniach balowych, do jeansów. Boso! Ale byłoby nudno. Mdło. Nijak.

 

Dobrze, że my możemy zaszaleć. I się nimi cieszyć, ubierać, przebierać, wybierać, kupować, kolekcjonować, układać…

 

2 thoughts on “Trampki czy szpilki?

  1. Ja jakis czas temu bylam zarazona ta choroba.
    Szpilki! Szpilki! Szpilki!
    Kupowalam z dwie pary tygodniowo (w jakis tańszych sklepikach) w koncu spojrzalam… ale ja ich przeciez nie nosze.. 😞
    Zawsze obok bombel, a to do pracy nawet jak autobusem daleko i nie wygodnie..
    Teraz mam do kazdej pory roku po jednej parze i jest ok !
    Za to cora.. 3pary trampeczek, 2 pary balerin,itd .. 😃
    Wiec chyba nie do konca jestem wyleczona 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s