Pomocy! Na serio mam problem!

Nie, na szczęście ani ja, anie nikt z moich bliskich nie jest chory. Nie o taką pomoc chodzi. Ale bardzo dziękuję za zainteresowanie.

Znalazłaś swojego fryzjera? Masz go? Rozumie Cię? Nie boisz się do niego iść? Udostępnij mi go! Ja niestety nie znalazłam. Może po prostu dojrzewam, błądzę, poszukuję? Albo jestem zbyt wybredna? Zbyt wymagająca? Hmmm – nie wiem! Chcę mieć długie, zadbane blond włosy. Jestem brunetką – więc w grę wchodzi farbowanie. Farbowanie na blond = rozjaśnianie. No i właśnie tu zaczyna się problem. Mam już 2 cm odrost, który zaczyna być „niesmaczny”. Zdecydowanie moje włosy potrzebują odświeżenia. Maseczki, które stosuję (pisałam o nich tu) są OK i pomagają, nawilżają, wygładzają. Natomiast ich stosowanie, nie spowoduje, że fryzura będzie miała odpowiedni kształt. Że włosy cały czas będa miały piękny kolor. Że nie trzeba będzie ich farbować. I właśnie dlatego poszukuję fryzjera. Dobrego fryzjera. Który mnie zrozumie. Który będzie umiał logicznie przekonać do swoich pomysłów, wyperswadować moje, zaproponować jakieś szaleństwo. Przede wszystkim będzie umiał dobrze i bezpiecznie rozjaśnić moje włosy.

Ostatnio z moją przyjaciółką, która planuje wielką życiową rewolucję stwierdziłyśmy, że w takim dorosłym babskim życiu bardzo cenne jest mieć swojego fryzjera i swojego ginekologa! Jej rewolucja to przeprowadzka z rodziną do innego miasta, zupełnie nowy początek, w nowym miejscu. I stwierdziła, że najbardziej będzie jej szkoda obecnego fryzjera i ginekologa, bo tak jej pomagają, ułatwiają życie, po prostu ich lubi – że znaleźć nowych, równie dobrych, równie dobranych do jej potrzeb będzie bardzo ciężko.

Ja na szczęście ginekologa mam:). Lubię go. Jest OK. Jestem z niego zadowolona. Pół sukcesu za mną. Natomiast poszukuję, ba! wręcz jestem spragniona mojego fryzjera. Próbuję, eksperymentuję, co miesiąc szukam kogoś nowego. Dziwnie zabrzmiało ostatnie zdanie:)… Ale wszystkie wiecie o co chodzi! Pomóżcie!

 

3 thoughts on “Pomocy! Na serio mam problem!

  1. Ja miałam bardzo zniszczone włosy. Spalone. Jestem ciemną blondynką ale uwielbiam gdy moje włosy są jasne. Podczas balejazu , nie wiem do dziś dlaczego, włosy zaczely mi się palić , to było straszne ,musiałam je wtedy obciac. Od tego czasu (było to 3 lata temu) moje włosy miały paskudny zielonkawy odcień. Chodziłam na balejaz, rozjasnianie , farbowanie, do różnych fryzjerek, robiłam ombre, sombre, każda obiecywala cuda. I zawsze po dwóch tygodniach wylazila paskudna zieleń…. Placilam oczywiście niemałe dla mnie pieniądze… Pewnego dnia, gdy już zieleń była meeeega, a miałam chyba chrzciny Jasia czy coś i chciałam wyglądać okej chociaż przez te dwa tygodnie, wybrałam się do fryzjerki tu u mnie, na wsi gdzie teraz mieszkam. Pomyślałam sobie,po co mam wydać 160 jak mogę wydać mniej a zieleń i tak będzie i tak za jakis czas. Pani się bardzo przejęła, obdzwonila wszystkie swoje koleżanki fryzjerki , coś tam pomieszala, poczytała, I za 70 zl zrobila mi piekny blond ktory trwa do dziś .
    Nie jest to jeszcze mój wymarzony kolor, ale obiecała mi , że dojdziemy do niego, tylko , dla bezpieczeństwa – stopniowo. Nie wiem czy Tobie pomoże, ale to pierwsza fryzjerka która polecam, a byłam u kilku . Ja za to mam kiepskiego ginekologa, hehe
    Pozdrawiam Wasza rodzinkę

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s