Usypianki, przytulanki, kołysanki…

Usypianie. Zasypianie. Kładzenie spać. Jakkolwiek to nazwiemy, to dla wielu trudny temat. Czy ten wieczorny rytuał spędza Ci sen z powiek? Czy to moje dziecko zaśnie kiedyś samo? – zadajesz sobie te pytania? Przeczytaj w takim razie moją historię z trudnozasypiającym dzieckiem w roli głównej. Dwie podpowiedzi, jakie mi się nasuwają to konsekwencja i cierpliwość. Obie niezbędne, aby przeczekać i przetrwać te trudne chwile (może to być jedna nocka, a może ich być 15). Odkąd Ewcia się urodziła, to sypiała w swoim łóżeczku. Byłam i do dziś jestem zagorzałą fanką tego, że każdy śpi u siebie: lalki mają swój wózek albo swoje łóżeczko, piesek ma swoją budę, książeczki mają swoje miejsce na półkach. Ewa ma swój pokoik i swoje łóżko. Rodzicie swoje. Kiedy „przeprowadziliśmy” Ją do oddzielnego pokoju (miała ok. 13 miesięcy), to zaczęła się nasza walka z demonami zasypiania:). Wieczorne  momenty niekiedy przeciągały się w nieskończoność. Siedzieliśmy przy łóżeczku do czasu, aż Szanowna Nieśpiąca Królewna zaśnie. Czasami to było 30 minut – i to był sukces. Ale zdarzało się też 90! Niejednokrotnie to my zasnęliśmy i to nawet kilka razy, a dziecko buszowało! Co ja piszę? Prawie zawsze któreś z nas, zasypiało szybciej niż Ona. Po kilku miesiącach męczarni, w końcu oprzytomnieliśmy! Ona jest dzieckiem. Musi się nauczyć wielu rzeczy. Również zasypiania. No i zaczęła zasypiać sama. Po prostu zostawialiśmy ją w łóżeczku, dostawała buziaka na dobranoc, króciutką bajkę i wychodziliśmy. Pierwsze dwa wieczory nie były najgorsze. Chwilowe marudzenie. I zasypiała. Kolejne dwa tygodnie były przeplatane spokojnymi i cichymi opowiadaniami z Jej strony oraz głośnymi trudnymi do zniesienia płaczami. Finalnie nasze dziecko zasypia samo. Czasami życzy sobie zaśpiewania piosenki, albo opowiedzenia czegoś, czasami pyta, co robimy, zagaduje na różne możliwe sposoby. Czasami sama opowiada takie historie, że my jesteśmy bardzo zaciekawieni – a tu jak na złość one nagle się urywają! Ostatecznie Ewa zasypia sama, z zapaloną lampką i kilkoma przytulankami.

No właśnie! Przytulanki! Jej przyjaciółki! Bez względu na to czy to lale, czy misie, czy podusie – to są zawsze Jej przyjaciółki. Ostatnio numerem jeden do zasypiania oraz wszystkich innych wspólnych zabaw jest podusia. W zasadzie maskotka. Podusio-pluszak. Przytulanka – usypianka. Otrzymałyśmy go dzięki uprzejmości Pracowni Lila by Aurelia Fitzon. Słonik pochodzi z autorskiej kolekcji pracowni. Wraz z cyrkowymi zwierzętami: żyrafą, małpką, lwem i hipopotamem tworzą serię ZIRKUS. Zapraszam do zapoznania się z całą gama kolorowych poduszek: tutaj. Wracając do cyrkowego słonia, podusia jest mięciutka i bardzo przyjemna. Wzór słonia jest kolorowy i interesujący, aczkolwiek stonowany. Bardzo wyraźne kształty pozwalają na edukację i poszukiwanie oczu, trąby, uszu słonia. Miękkość poduszce daje bardzo miły w dotyku polar minky w kolorze szarym (całkiem przy okazji idealnie pasujący do ścian w pokoju Ewci) oraz delikatne wypełnienie z kulek silikonowych. Ewa uwielbia siedzieć razem ze słonikiem przy swoim stoliku, pokazywać mu jak rysuje, tulić do siebie. Przy zasypianiu natomiast bardzo lubi gładzić stronę podusi z polarku minky. Jest puszysty, delikatny, miły w dotyku. Posiada tłoczony wzór kropek, co jest jeszcze większą ciekawochą. Lubi drapanie stronę ze słoniem. Jest ona zrobiona z bawełny, która przy takim napięciu jest dość sztywna, aczkolwiek nadal delikatna. Wycisza się przed snem, ciągając za metki i wkładając w nie paluszki. Do zasypiania (i nie tylko) – ten słonik to idealny kompan! Mamy również w naszej kolekcji spodnie dresowe, krótkie spodenki oraz opaskę marki Lila. Wszystkie produkty wykonanie są z najwyższą starannością o każdy szczegół. Przede wszystkim: jakość! Efekty możecie obejrzeć też tutaj.

Także zasypianie, między innymi dzięki „przytulance usypiance”, mamy z głowy. Juhu!

Niestety mamy problem z „nocnym wędrowaniem”, ponieważ kilka nocy w tygodniu  (nieraz o godz. 23, nieraz o godz. 2, a nieraz o 7 rano) mamy w naszym łóżku małego człowieka. Wprowadza On oczywiście swoje zasady, jest Mu zawsze ciepło i zawsze się (i przy okazji nas) odkrywa. Bardzo lubi obkopać we wszystkie możliwe części ciała właścicieli dużego łóżka, poczynając od głowy, twarzy, przez ręce, brzuch, na pośladkach kończąc. Podjęliśmy raz próbę negocjacji, ale nocne rozmowy nikomu z nas nie wychodzą na dobre. Wszyscy jesteśmy źli, niewyspani, niezadowoleni i trudno nam konstruktywnie rozmawiać, więc daliśmy za wygraną. Myślę, że jeszcze kiedyś spróbujemy. Oby z lepszym efektem…

Nocne rozmowy Ewy z tatą:

– Tato, przesuń się.

– Tak, tak, śpij już.

– Przesuń się, bo nie ma miejsca dla moich przyjaciółek.

I łubudubudu: pada najpierw: lala, miś, drugi miś, podusia ze słonikiem, piesek i w końcu Ewci główka:).

Post powstał przy współpracy z Pracownią LILA by Aurelia Fitzon. 

2 thoughts on “Usypianki, przytulanki, kołysanki…

  1. Ale aparatka z tymi przyjaciółkami 🙂 U mnie córka też zawsze spała u siebie, wędrówki odbywa na szczęście tylko rano. Kiedyś mieliśmy problem z usypianiem trzeba było nosić na rękach, aż się zmęczy. W końcu stwierdziliśmy, że trudno jakoś przecierpimy trudny początek, ale mała musi dawać rade sama zasnąć. Przez pierwsze dwa tygodnie było sporo płaczu i krzyku, ale warto było przetrwać bo po tym okresie przyzwyczaiła się do samodzielnego zasypiania.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s