Bo będę płakać…

Dziś mnie tak natchnęło, że to moje dziecko tu już całkiem umie wykorzystać sytuację… Chyba czasami działał ten płacz, bo od kilku tygodni nasza Panienka w ten właśnie sposób sygnalizuje, że czegoś bardzo chce. Najczęściej chodzi o coś małego, co sprawia Jej wielką frajdę: lody, plac zabaw, piaskownica, gumę rozpuszczalną, balon, frytki, bańki. Czasami o coś większego, poważniejszego, rzeczywiście niebezpiecznego (wyjście na ulicę, wkładanie kredek do kontaktu, picie gorącego napoju z nieswojego kubka). Wszystko, czego sobie życzy musi wydarzyć się tu i teraz. Natychmiast. Jeśli nie, to mówi: ” to ja będę płakać”. I co wtedy? Ulec jej? Dać się złamać?

Absolutnie nie! Ja akurat jestem tą twardą zawodniczką:)!

Po pierwsze: jestem  spokojna. Często jest to bardzo dużym wyzwaniem. Ewa takim stwierdzeniem zaskakuje mnie w najmniej oczekiwanym momencie. Idealnie wie, kiedy użyć tej swojej „tajnej broni”. Ja zupełnie nie jestem na to przygotowana. Ale staram się zachować spokój. Po drugie: jestem konsekwentna – zawsze w ten sam (lub podobny) sposób reaguję i odpowiadam na podobne sytuacje. Jeśli nie pozwalam jej wkładać nic do kontaktu to za każdym razem! Po trzecie: jestem cierpliwa. Wiem, że po jednorazowej interwencji niewiele się zmieni. Ale liczę na to, że kiedy powtórzę Jej to drugi, piąty, siódmy raz – to w końcu zapamięta:). No i mam takie odpowiedzi przygotowane na ten mały szantaż.

„Nie. Ewiś, nie możesz, bo…” Staram się Jej wyjaśnić dlaczego nie. Chcę, żeby wiedziała, że akurat nie mamy lodów, nie kupimy balonika, bo mamy dwa identyczne w domu, nie pojedziemy na plac zabaw, bo spieszymy się do pracy. Jeśli jeszcze nie płacze, to zrozumie i się z tym pogodzi. Jeśli jednak już zacznie płakać, to czekam aż minie fala pierwszej złości i tłumaczę jeszcze raz. Czasami domaga się przytulenia, więc jestem! Czasami sama sobie z tym radzi i zadaje nowe pytania z serii „a dlaczego…?”.

„To ja też będę płakać”. I wtedy zaczyna się nowa akcja, bo przecież Ewa twierdzi, że mama nie powinna płakać. Więc pytam dlaczego. I ta nasza rozmowa trwa tak długo, że zazwyczaj zapominamy, czego Ona właściwie chciała.

„Patrz, jaki leci samolot/ptaszek/jaką dziewczynka ma sukienkę!”  Tutaj łapie się też podpunkt: przytulanie, łaskotanie, wygibasy – jakiekolwiek wydrunianie:)! Odwrócenie uwagi, zmiana tematu, zainteresowanie czymś innym. Prawie zawsze „superciekawocha” albo wspólne wygłupy wygrywają z tym stwierdzeniem!

A Wasze dzieci czym trudnym Was zaskakują i jak sobie z tym radzicie:)?

whaa4

 

 

 

 

One thought on “Bo będę płakać…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s