Cycki na wierzchu czy piękno macierzyństwa?

Musze, no prostu muszę. Staram się nie angażować tutaj na blogu w tematy „z pierwszych stron gazet”. Ale na temat procesu związanego z karmieniem piersią w restauracji muszę się wypowiedzieć. Mam wielką potrzebę podzielenia się z Wami moimi odczuciami na ten temat.

Jak dobrze wiecie, moja przygoda z karmieniem piersią była krótka. Trudna i bardzo wyboista. Cały czas jest to temat, który wzbudza u mnie bardzo duże emocje. Różne emocje. Jak najbardziej jestem zdania, że karmienie piersią jest naturalne. W mojej opinii jest też najzdrowsze, najwłaściwsze, najbardziej prawidłowe. Po prostu: NAJ! A wiadomo, że każda świeżo upieczona mama, chce dla swojego malucha wszystkiego, co najlepsze. Dziecko je – musi jeść, żeby rosnąć, rozwijać się, poznawać świat. Zaspokaja w ten sposób jedną z podstawowych potrzeb człowieka. My, dorośli też jemy! Dzieci często otrzymują to jedzenie właśnie w takiej postaci i taką drogą. W każdej chwili jest idealne, w perfekcyjnej temperaturze, zawiera najpotrzebniejsze składniki. Pomaga na głód, na ból, na zły humor – po prostu leczy:)! Czyli po pierwsze: jestem jak najbardziej za karmieniem piersią, nawet w miejscach publicznych.

Wiadomo, że mamy karmiące nie muszą paradować z cyckami na wierzchu. Wiadomo też, że można nakarmić w sposób taktowny. Bez specjalnego zwracania na siebie uwagi. Bez oznajmiania całemu światu: „Muszę dać Ci cycusia!” Nie mam na myśli „przejścia w strefę toalet”, siadania w najskrytszym kącie, czy zakrywania się kocami po szyję. Ale można odwrócić się od większości gości, usiąść wygodniej w kanapie/fotelu w cichej części sali. Pomocne na pewno okażą się supermodne bluzki/sukienki odkrywające minimalny fragment ciała. Dostępne są pieluszki tetrowe, flanelowe, bambusowe… Tych udogodnień i „ułatwiaczy”  zorganizować można mnóstwo! Czyli po drugie: takt i kultura również w tym temacie powinna obowiązywać.

Nigdy w życiu nie porównałabym karmienia piersią do innych naturalnych czynności typu „sikanie i puszczanie bąków”, jak jeden z byłych europosłów to ujął. To akurat jest smutne:(! Rozumiem, jednak, że nie dla każdego widok kobiety karmiącej piersią jest przyjemny. Rozwiązaniem jest takt i kultura matek karmiących w połączeniu z zastosowaniem sformułowania adresowanego do tych „niezadowolonych” : „jak Ci się nie podoba, to nie patrz”! Tutaj chyba więcej komentarza nie trzeba. Czyli po trzecie: bądźmy bardziej empatyczni i życzliwi dla innych (matek karmiących również)!

 

One thought on “Cycki na wierzchu czy piękno macierzyństwa?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s