Kosz Mojżesza

Listopadowy wieczór. Późny wieczór, w zasadzie noc. Leżymy już w łóżku i gadamy przed zaśnięciem. O naszym drugim dziecku, o wózku (mam jeden wymarzony i delikatnie nastawiam na niego Marcina), o samochodzie (pewnie kupimy coś większego), o imieniu, o tym jak to będzie.

– Kochanie, a może nasze dziecko będzie spało w koszu Mojżesza? – pytam niezobowiązująco małżonka.

– Nie, Kochanie. Nasze dziecko będzie spało w rozgardiaszu Marcina! – jego wzrok mówił tak samo dużo, jak te słowa.

Także polecam: zamiast kosza Mojżesza dla noworodka – rozgardiasz Marcina (wstaw imię swojego męża/partnera/ojca dziecka).

🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s