Fotelik Diono Monterey 2 (15-36 kg) – test.

Dotychczas nasza 3-latka jeździła w foteliku Maxi Cosi Tobi i gdyby nie to, że urosła, to nie zamieniłabym go na żaden inny. Ale dodatkowo zimowa pora, gruba kurtka i kilka warstw – zmuszają nas do poszukiwań tego następnego.

Pewnego pięknego dnia przyszedł Pan kurier z wielką paką… i się zaczęło.

Zapakowany oryginalnie fotelik jest duży. Ale wiadomo, ma posłużyć dziecku do 36 kg, czyli nawet 10- latkowi, więc tego bym się nie czepiała. Jest też dość ciężki (waży prawie 8 kg), co na pierwszy rzut oka wskazuje na to, że będzie stabilny. Po wyjęciu z kartonu okazało się, że jest w dwóch częściach: oddzielnie siedzisko i oparcie. Żeby prawidłowo je ze sobą połączyć musiałam zerknąć do instrukcji. Jednak nie było to zbyt skomplikowane i zadziałało na zasadzie „wkliknięcia”. Fotelik, który otrzymaliśmy do testów był w kolorze fioletowym – moim ulubionym, więc za to wielki PLUS. Idealnie pasujący do kurtki mamy i córki:). Od razu po złożeniu i pierwszych przymiarkach, rzuciło mi się w oczy kilka ciekawych i niestandardowych szczegółów:

– po obu bokach siedziska do wyjęcia są uchwyty na kubki/ulubione przytulanki

– spod siedziska wystają dwa paski – jak się później okazało, dość pomocne w momencie montażu fotelika do ISOFIX

– duże czerwone pokrętło z tyłu fotelika – służące do regulowania szerokości oparcia

– rączka/uchwyt z tyłu fotelika – służący do regulacji wysokości zagłówka

– łatwe w obsłudze napy niezbędne w przypadku zdjęcia tapicerki (np. do prania)

Bezpieczeństwo. Na szczęście nie mieliśmy przyjemności testowania go w momencie zderzenia i obyśmy żadnego nigdy nie testowali w ten sposób. Ale tak naprawdę to głównie po to, żeby w razie wypadku było bezpiecznie, dziecko jeździ w foteliku. ADAC jest najbardziej wiarygodnym i miarodajnym źródłem, któremu zdecydowanie można zaufać. Oceny w testach ADAC są niezależne i obiektywne. Fotelik Diono Monterey 2 w tegorocznej edycji testów otrzymał najwyższą ocenę. Można temu zaufać i to jest pierwszy i najważniejszy plus tego fotelika. Dodatkowo fotelik jest zabezpieczony osłonami bocznymi wzmocnionymi aluminium i wyłożonymi pianką EPS, która pochłania energię w przypadku zderzenia: SIDE IMPACT PROTECTION. W celu stabilności w pojeździe fotelik montuje się, prócz przypięcia pasami samochodowymi, do ISOFIX.

Montaż. Tak jak wspomniałam wcześniej, fotelik montuje się do ISOFIX (tutaj nazywa się ISOFAST). Z racji tego, że jest dość ciężki, to nie ukrywam, że trudno nim manewrować na tylnym siedzeniu samochodu (w naszym przypadku małego samochodu: Toyota Yaris). Natomiast sam system wpinania do ISOFIX, dzięki paskom wydłużającym zaczepy jest łatwiejszy, niż w innych podobnych. Korzystaliśmy też z fotelików, których zaczepy do ISOFIX są sztywne. Tam wpięcie fotelika to była walka i idealne dopasowywanie, które czasami trwało kilka długich minut. Tutaj wpięcie jest nieco łatwiejsze, aczkolwiek w naszym przypadku jeden z pasków mocujących był skręcony. Wpinanie odbywa się raz na jakiś czas, więc można na to przymknąć oko. Po wpięciu go w ISOFIX fotelik daje możliwość ściągnięcia pasków mocujących, co zdecydowanie wpływa na jego stabilizację. Po montażu fotelik jest bardzo stabilny – nawet bez pasażera. Siedzisko jest prawie na sztywno przymocowane do ISOFIX. Przy tym nie ma problemów z przypięciem dziecka pasami samochodowymi. Przy wypinaniu fotelika ,trzeba się trochę nagimnastykować – ale dla mnie to znak, że jest dobrze „trzymany”, więc chyba nie można nazwać tego wadą.

Wygoda. Czy fotelik jest wygodny? Moja trzylatka jest zadowolona. Jest w nim przestronnie – ale nie za luźno. Nogi są podparte na całej długości uda. Fotelik jest regulowany jeśli chodzi o wysokość zagłówka (aż 11 stopniowa regulacja) oraz szerokości oparcia (płynna regulacja za pomocą pokrętła). Dopasować można go idealnie do indywidualnych wymiarów małego pasażera. Oparcie dostosowuje się do kanapy samochodu (dostępne są dwie pozycje). Fotelik jest dość szeroki, aczkolwiek nie przeszkadza to w poprawnym przypięciu dziecka pasami samochodowymi.  Jest łatwe, wręcz intuicyjne. Bez problemu można prawidłowo wpiąć klamrę w gniazdo od pasów. Pasy samochodowe u dziecka mierzącego 104-110 cm wzrostu przebiegają we właściwych miejscach, nie zsuwają się. Pas biodrowy umiejscowiony jest pod podłokietnikami. Odcinek barkowy pasa bezpieczeństwa z kolei nie zjeżdża w kierunku szyi; dzięki dobrej budowie i kształcie fotelika przebiega tak, jak powinien. Podczas jazdy głowa jest zabezpieczona z dwóch stron – Ewie udało się w nim zasnąć w drodze z przedszkola do domu. Głowa wtedy swobodnie opierała się na zagłówku.

Design. Fotelik dostępny jest w 8 wersjach kolorystycznych. Materiały, z których zrobiony jest pokrowiec są trwałe i oddychające, jak zapewnia producent. Nasz egzemplarz to połączenie czarnej imitacji zamszu z fioletowymi wstawkami. Delikatnie zaznaczone logo nie przeszkadza. Natomiast co do siedziska – mam pewne zastrzeżenia. Siedzisko pokryte jest materiałem o dużej gęstości – pianką EPE. Ewa usiadła na nim raz – w dniu rozpakowywania – pianka się pogniotła, pogięła i pomarszczyła. Siedzisko wyglądało na zużyte, natomiast nie wpływało to na komfort jazdy. Może to kwestia poprawienia naciągnięcia materiału?! Nie wiem. Z kolei dużym plusem są sprytnie ukryte uchwyty na kubki (lub niewielkie zabawki dziecka) po obu stronach fotelika – w zależności od strony montażu.

Cena. Na polskim rynku dostępny od ok. 429 zł. Diono mieści się na średniej półce cenowej, jeśli chodzi o foteliki w kategorii 15-36 kg. Niektóre z nich dostępne są już za 200 zł, ale producenci zaszaleli też z takimi za 900 zł. Także średnia półka cenowa jest całkiem zachęcająca.

Podsumowanie. Moim zdaniem w przypadku wyboru fotelika kluczowymi argumentami są bezpieczeństwo i wygoda podróżującego w nim dziecka. Do niewątpliwych zalet tego modelu należą: bezpieczeństwo, stabilność, wygoda, uchwyty na kubek, regulacja wysokości zagłówka, regulacja szerokości oparcia, dostępne kolory, cena. Co do bezpieczeństwa bardzo wierzę w wyniki testów ADAC. Po prawidłowym montażu – fotelik jest bardzo stabilny. Odnośnie wygody: moja córka nie narzeka. Superbajerem są uchwyty na kubki i inne maleńkie skarby. Kwestia regulacji zagłówka w fotelikach w tej kategorii jest standardem. Natomiast na dużą pochwałę zasługuje opcja regulacji szerokości oparcia. Jedyne minusy, które zauważyłam to paski do wpinania w ISOFIX (niby ułatwiają tę operację, ale jednak nie do końca). Drugim jest materiał, którym pokryte jest siedzisko: po pierwszym użyciu wyglądało na dość zużyte. Ale za taką cenę myślę, że warto wziąć go pod uwagę i rozważyć jego zakup. Cena jest jak najbardziej adekwatna do jakości fotelika.

Poniżej nasza fotorelacja:) i link do superszybkiego filmiku.

3 thoughts on “Fotelik Diono Monterey 2 (15-36 kg) – test.

    1. A wg mnie tak. Ma 110 cm wzrostu, waży ponad 16 kg – jest dużą dziewczynką. W takim jest jej zdecydowanie wygodniej. Moim zdaniem równie bezpiecznie. A t dwa najważniejsze argumenty przepowiadające za tym, czy fotelik jest odpowiedni dla danego dziecka.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s